Przepowiednie, wierzenia, wróżby

Wróżby

Schyłek wieku budził z jednej strony nadzieje, z drugiej jednak lęk. W okresach poprzedzających koniec wieku zawsze odnotowywano ożywioną działalność przeróżnych sekt, ruchów mistycznych oraz pojawienie się rozmaitych wieszczów, proroków, jasnowidzów. Możliwość spojrzenia w przyszłość zawsze fascynowała, i budziła różne emocje. Tylko dwa razy mieliśmy możliwość doświadczyć końca Tysiąclecia, ze względu na wprowadzenie nowożytnego sytemu kalendarzowego.
Przyjmowało się w starożytności, że człowiek żyjący na przełomie milleniów był istotą znaczeni bardziej uduchowioną, niż jest obecnie.
Młoda jeszcze wiara chrześcijańska ekspandowała dalej na Wschód i Północ, zakorzeniając się coraz mocniej w Polsce, Czechach, i w krajach skandynawskich. Jednak w tych krajach pogaństwo jeszcze istniało. Pogaństwo było politeistyczne, więc przyjęcie Chrystusa było przyjęciem kolejnego Boga. Wzgórza dalej miały swoje imiona i były zamieszkiwane przez czarowników, trolów itp. Nową wiarę wprowadzono poczyści mieczem śmiercią wielu tysięcy istnień, o części także perswazją.
Mimo zaklęć i magicznych obrzędów starzy bogowie nie uchronili swych świątyń. Trudno jest bardzo powiedzieć w jaki sposób powstały pogłoski o końcu świata, jednak jako datę określono precyzyjnie- rok tysięczny.
Ludność pozbawiona starych kapłanów zaczęła zwracać się do chrześcijańskich kapłanów, szukając u nich zarówno rad dotyczących przyszłości, jak i interpretacji dziwnych i niewytłumaczalnych zjawisk.
Dlatego też Kościół chrześcijański posiłkował się objawieniami doświadczonymi w stanie medytacji czy ekstazy. Wystarczy wspomnieć o wizjach św. Pawła, Apokalipsy św. Jana, czy wizjach św. Franciszka. Na takim właśnie podłożu i w takim klimacie pojawiły się pierwsze wizje końca świata, mającego nastąpić w roku tysięcznym. Po dziś dzień nie wiadomo, kto zaczął je pierwszy rozpowszechniać, hierarchia czy kler niższej rangi. Koniec świata, a więc Sąd Ostateczny. Ci, którzy nie chcą zostać otępieni, czy być w czyśćcu, musza zgromadzić na ziemi zasługi, każdy według swoich możliwości.

Wizjonerzy malowali kataklizmy poprzedzające kres świata, a pomocne przy tym były Objawienia św. Jana, i obficie czerpiąc ze starodawnych wierzeń skandynawskich. Jedni Bogowie już zostali zapomniani, inni są nadal. W naszych obyczajach zachowało się wiele dawnych obrzędów, dotyczących między innymi wróżb.
Nadal lejemy wosk na Andrzejki, puszczamy wianki w Noc Przesilenia, źle sobie wróżymy gdy widzimy przebiegającego, czarnego kota, itp. Traktujemy to pobłażliwie, twierdząc, że są to przesądy bądź zabobony, tymczasem mamy do czynienia z reliktami praktyk magicznych.
W dawnych czasach wróżby miały charakter przepowiedni samosprawdzających się. Zły omen paraliżował wolę działania. Kolejny przełom tysiąclecia, który niedawno przeszliśmy uświadomił nam, że przejścia z jednego drugie tysiąclecie nie koniecznie wiąże się ze złowroga przepowiednią Końca Świata. Część jednak przepowiedni opartych na mistycznych przeżyciach sprawdza się z zadziwiającą precyzją. Innych jednak nie jesteśmy w stanie prawidłowo odczytać, niekiedy dopiero po latach, uświadamiamy sobie ich wyrazistość.
Jeszcze inne wymykają się wszelkim próbom interpretacji. Materiały udostępnione są ze strony: Wróżby